Ukryj/pokaż nagłówek
Dodaj nowy post
Ustawienia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą felieton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą felieton. Pokaż wszystkie posty
1 grudnia - Światowy Dzień AIDS
     Ucząc się na dzisiejszy konkurs o tematyce HIV/AIDS zdałam sobie sprawę z tego, jak mało o tym wiedziałam, a ile jeszcze wiedzieć powinnam. W zasadzie ile my wszyscy powinniśmy.
     Może to nie jest coś, czym można zarazić się równie łatwo co przeziębieniem - ktoś na nas nakaszle, a my następnego dnia pociągamy nosem z gorączką 38 stopni, ale na początek jednak spróbujmy odróżnić od siebie te dwa pojęcia. HIV moi mili jest wirusem, AIDS z kolei to choroba, która może (ALE NIE MUSI!) być skutkiem zakażenia.
     HIV atakuje nasz układ odpornościowy. Niszczy odpowiedzialne za to komórki, pozostawiając w tym miejscu swoje. Przez kilka tygodni ludzie zakażeni mają objawy sprzyjające grypie, przez kolejne kilka lat wirus pustoszy nasz układ odpornościowy bez jakichkolwiek widocznych sygnałów, by po tym okresie czasu móc wywołać nawet śmiertelne choroby, sprzyjające AIDS. Gruźlica, nowotwory, chłoniaki, grzybicę układu pokarmowego...
     Nastraszyłam Was, co? Zanim dojdę do dobrych wiadomości, warto wiedzieć, że wirus HIV można nabyć jedynie poprzez krew, stosunki płciowe, mleko matki. Należy więc rozważnie wybierać tatuażystów, nie stosować igieł, których używał już ktoś inny, a podczas stosunków płciowych używać prezerwatyw, tylko one ze wszystkich środków antykoncepcji zmniejszają ryzyko zakażenia. Wiem, że mogą czytać to również młodsi, ale nauka w szkołach na tyle poszła do przodu, że wszyscy wiedzą skąd biorą się dzieci i co łączy się z czym, by powstało w brzuchu małe dzieciątko. Owszem, dzieci nie biorą się z kapusty, a mnie nie przyniósł bocian!
     No dobrze, lecimy dalej. Nauka wciąż idzie do przodu i mimo, że HIV nie da się pozbyć na zawsze, można mu skutecznie zapobiegać. Dzięki terapii lekami zakażenie przebiega łagodnie i nie musi dojść do fazy 3 - AIDS. Prawdą jest, że ludzie dożywają teraz nawet tylu lat, ile lekarze daliby im bez wirusa w ich organizmie. Warto też podkreślić, że leczenie jest bezpłatne, jeśli stosujemy się do ścisłych zaleceń lekarza - wtedy za leczenie państwo płaci naprawdę grube pieniądze (4000zł/ miesiąc).
     A teraz zapamiętajcie raz na zawsze - międzynarodowym symbolem świadomości o HIV i AIDS jest czerwona wstążka. O taka:
A teraz coś, co lubię najbardziej - CIEKAWOSTKI!
  • dzięki przeszczepowi szpiku kostnego u dwóch pacjentów zdiagnozowano całkowite pozbycie się wirusa HIV z organizmu! Zobaczymy jak sytuacja rozwinie się dalej;
  • matka z wirusem HIV może urodzić w pełni zdrowe dziecko!
  • zawarta w bananach lektyna może chronić przed zakażeniem wirusem HIV (aczkolwiek naukowcy wciąż nad tym pracują);
  • zakażenie może wystąpić poprzez pocałunek w przypadku ranek na wargach;
  • osoby przebywające w więzieniu i te, które są do 12 miesięcy na wolności nie mogą oddawać krwi.


Cóż zostaje mi powiedzieć.. troszkę długo, ale sensownie i - mam nadzieję - bez przynudzania. Obyście znaleźli chwilę na ten artykuł
i zauważyli problem oraz zrozumieli ludzi, którzy zmagają się z HIV/AIDS. Miłego wieczoru!

Sei-chan.

Zapraszam!
Jak zapewne pamiętacie, swoje posty umieszczam także w serwisie felieton.pl. Jako, że ostatni z nich dodałam dopiero niedawno, zamieszczam link i proszę o szczere głosy, a jeszcze bardziej o komentarze, gdyż same cyferki nie dają mi do zrozumienia co powinnam poprawić, nad czym popracować. Miłego dnia moi drodzy!


#17

Tym razem za pomocą dysku google. A cały dzień męczyłam się, by któraś ze stron pokazała mi czysty pdf, bez swoich pierdół..
Ale chyba lepiej tak, niż wstawiać jako obrazek?
Dlaczego blondynka nie je bułki tartej? Ciężko ją posmarować masłem
Podczas wakacji nie raz przechodziłam po zatłoczonych, nadmorskich miasteczkach. Sarbinowo, Unieście, Mielno.. aczkolwiek to ostatnie jest w zasadzie meliną, więc nie bierzmy go pod uwagę. W Sarbinowie byliśmy akurat ja, mój chłopak i dwie znajome mamy, z czego jedna z nich głośno się śmieje, lubi się śmiać i często to robi - ogólnie pozytywna osoba. Szliśmy, nazwijmy to, deptakiem. Sporo ludzi, aczkolwiek każdy trzymał nos przy własnym interesie, w nieco ponurej atmosferze. W pewnym momencie nasza grupka zaczęła się śmiać i wszystkie pary oczu zwróciły się na nas, jakbyśmy byli inni, obcy, nie pasujący do otoczenia. Byliśmy szczęśliwi, a nie wgapieni pod własne stopy czy morze. Ludzie nie są przyzwyczajeni do śmiechu, uśmiechu, czy odwzajemniania takich emocji. W milczeniu dają znak "nie pasujecie tu".


Przykre, ale prawdziwe. Nie mówię tu o dziewczynach, które głośno chichoczą, by zwrócić uwagę chłopców. Chodzi mi o ogół. Nie bez powodu wołają na nas Polacy cebulacy. Pozwolę sobie też przytoczyć tutaj przykład ze stardoll. Eksperyment opisała Anndoll88 w swoim poście >klik<.


To drobne rzeczy, ale zdarzyło mi się już kilka razy, że obca osoba uśmiechnęła się do mnie tak po prostu i poprawiało mi to nastrój o 100%. Pilnujemy tylko swego, kiedy uśmiech nic nas nie kosztuje. Zamiast być gburami, nie bójmy się śmiać i uśmiechać do innych. Może Twojej emerytowanej, ciągle czepiającej się o głośne schodzenie po schodach sąsiadce, brakuje właśnie takiego gestu? Może kasjerka w biedronce wręcz warczy na Ciebie o drobne, bo ma zły dzień i odrobina tej pozytywnej energii od Ciebie byłaby najlepszą rzeczą z całego tygodnia?



"Jedna minuta śmiechu daje tyle, co 45 minut relaksu. Pozwala też spalić około 12 kalorii", z tego co mówi interia. Nawet jeśli te cyferki są przesadzone, warto spróbować dla lepszego samopoczucia. Więc do roboty!

Buziaki
Paulina
"Chcemy być sobą, ale często świat wymaga od nas bycia kimś zupełnie innym"
"Może napiszesz o tym, że warto być sobą?"

A co, jeśli być sobą wcale nie jest tak warto? No wiecie, bez dostosowywania się i odgrywania szopek czasami ciężko się dostać do kręgu "tych fajnych" dziewczyn, a rodzice nie puszczą Was na noc do przyjaciółki (mimo, że tak naprawdę będzie to ciężka impreza), jeśli nie poudajecie dziecka idealnego. Jeśli jesteś zupełnie aspołeczna i masz fobię czy wstręt do ludzi nie dostaniesz pracy nawet w Biedronce, bo nie umiesz się uśmiechnąć do klienta i powiedzieć "Dziękujemy, zapraszamy ponownie". Nie oszukujmy się, chcemy być sobą, ale często świat wymaga od nas bycia kimś zupełnie innym. 
Filmy kreują rzeczywistość idealną- nowa w szkole zawsze stanie na szczycie mimo, że jest totalną sierotą, wszystko leci jej z rąk i nie potrafi wypowiedzieć słowa przed swoją klasą. Pewne rzeczy przychodzą nam z wiekiem, życie do wielu z nich zdąży nas przygotować, no ale wiecie. Być sobą, to też nad sobą pracować i się samodoskonalić. Nie można tłumaczyć wszystkiego słowami "Taka właśnie jestem".
Każdy z nas jest wyjątkowy, świadczy o tym to, jacy jesteśmy. Nawet na stardoll różnią nas interpretacje stylów czy wypowiedzi w prezentacjach. W internecie łatwiej jest być sobą, pozostając anonimowym, więc choćby w tej grze łatwiej nam wyrazić siebie.
Ale hej! Warto być sobą nie tylko przed komputerem. Niech ludzie kochają Was za to, jacy jesteście, a nie za to kim byliście, czy chcielibyście być. Bycie wyjątkowym nigdy nie wyjdzie z mody, pamiętajcie o tym!


Pozdrawiam
Sei-chan.


Zazdrość- jak się jej pozbyć?

Ona jest chuda, ma wypasiony telefon, ogromny dom, niesamowite koleżanki i popularny blog. A co ja mam? Oponki na brzuchu, niezniszczalną, starą nokię, małą kawalerkę, psa i blog, który czytam jedynie ja i moja.. babcia. Cóż, ewidentnie jest dużo lepsza ode mnie, więc z góry nie będę jej lubić, bo ma wszystko, czego ja mieć nie mogę. No powiedzcie- czy to nie brzmi znajomo?
Często skreślamy ludzi tylko dlatego, że im zazdrościmy. Ale równie często ludzie skreślają nas dlatego, że to my jesteśmy zazdrośni. 
Moje drogie robaczki, nie możemy pozbyć się uczuć, pewne rzeczy wynikają z naszej człowieczej natury. Ale wszystko jesteśmy w stanie w pewnym stopniu kontrolować i sztuka tkwi w tym, jak to zrobić! Często wiąże się to z naszym wybujałym ego, bądź też odwrotnie- niedowartościowaniem. Tak przynajmniej sądzę. Jednak grunt, to umieć nad sobą zapanować i zdać sobie sprawę z tego, że mimo, iż nie mam wielu przyjaciół na facebooku, mam kilku w prawdziwym życiu, na których mogę w każdej chwili liczyć. 
Jeśli chodzi o chłopaka/ dziewczynę, zazdrość często prowadzi do mniejszych czy większych kłótni, serio. To, że pocałujesz innego chłopaka na jego oczach tylko dlatego, by był o Ciebie zazdrosny jest złym posunięciem. Miłość nie polega na tym, by celowo się nawzajem krzywdzić, hm?
Także cóż, pamiętajcie o tym co macie i nie odrzucajcie ludzi przez zazdrość. Jak mawiał nasz pradziadek Terencjusz "Nic co ludzkie, nie jest mi obce", więc może warto poznać tą blogerkę z wypasionym telefonem? Kto wie, może to Twoja przyszła, najbliższa przyjaciółka!


Dzisiaj dosyć krótko, ale za tydzień to nadrobię. Jak mogliście zauważyć już w poprzednim poście- do felietonów doszła stylizacja, będę ją zmieniać na nagłówku co tydzień.
Poza tym zachęcam do wysyłania pytań z Waszymi mniejszymi i większymi problemami na nasz blogowy e-mail: qeensoffashion@onet.pl, ostatnio tematy wymyślam sama, ale to w końcu kącik dla Was!

Pozdrawiam
Sei-chan.
Wszystko małymi kroczkami

Nowy rok, a postanowienia, czyli jak wytrwać z nimi cały rok?

Nie oszukujmy się, ciężko wytrzymać z nie-jedzeniem słodyczy cały adwent, a co dopiero cały rok! Choć z drugiej strony to kiepski przykład, po co się tak katować?
Większość zapewne chce schudnąć, pojechać w wymarzone miejsce na wakacje, uzbierać pieniądze na nowy telefon, zobaczyć na własne oczy jakiś pokaz mody. Ale co z tego, skoro nakręcamy się przez jakiś tydzień, stwierdzając po tym, że to nie ma sensu? Przykro mi moje drogie robaczki, samo nic się nie zrobi, trzeba swoje marzenia wziąć w swoje własne rączki!
Szukajcie inspiracji, szukajcie ludzi, którym się udało. W widocznym miejscu powieś swoje stare zdjęcie, na którym nie wylewały Ci się po bokach wałeczki miłości i dąż do owej idealnej figury. Poćwicz swoją samostanowczość- nie posprzątasz pokoju w sobotę? Wymyśl sobie szlaban na to, co naprawdę sprawia Ci przyjemność!
W grudniowym glamour znalazłam artykuł o jednodniowych/ weekendowych lotach po Europie za grosze. Posprawdzałam oferty, porozmawiałam z przyjaciółką i co? Zbieramy na naszą szaloną, jednodniową podróż do skarbonek, z których nie da się podkradać drobnych. Uwierzcie, często kusi, by wyciągnąć z nich dwie piątki i pójść na gorącą czekoladę z bananami i bitą śmietaną lub na pysznego kebaba. No kocham jeść! Ale przechodząc do sedna- ten artykuł był moim zastrzykiem motywacji i entuzjazmu, dzięki niemu wierzę, że się uda. No i oczywiście kiedy już wrócę opowiem Wam o wszystkim, byście sami uwierzyli, że skoro taka Sejczan dała radę, tym bardziej dacie radę i Wy.
Na koniec dodam też, że qof zainspirowało mnie do zrobienia listy pomysłów na ten rok. Bodajże w sylwestra ukazał się post o tym. Mam na niej 14 punktów i bezwzględnie będę dążyć do każdego z nich. Dlaczego? Bo chcę udowodnić sobie, że potrafię i jeśli zechcę, osiągnę w życiu sporo. Pamiętajcie kochani, wszystko małymi kroczkami!

Pozdrawiam
Sei-chan.
Bo co jakby miało tego zabraknąć?


Święta- jak nie dać się zwariować?


     Wiecie, sprzątanie, prezenty, ubieranie choinki, gotowanie, ciągłe uwagi typu "powieś to niżej", "jeszcze tam jest jakiś paproch", "przynieś mi ścierkę... albo nie, jednak ją zmocz!". I co z tego, że jesteś już przy mamie z suchą szmatką, musisz wrócić się do kuchni, robiąc jeszcze jedną rundkę.
Przygotowania do świąt często sprawiają, że wybuchamy. Albo chcemy wybuchnąć. Często przez ten natłok uczuć kłócimy się z innymi i krzyczymy na tych, którzy są Bogu ducha winni. Ale nie sztuka po prostu przeprosić, tylko zapobiec takim sytuacjom.

     Okej, fajnie. Co teraz? Teraz potrzebna nam jakaś organizacja. Spiszcie gdzieś swoje świąteczne obowiązki, by być pewnym, że niczego nie zapomnicie, może to zapewnić mniej stresu. W przypadku uwag innych domowników, nie krzyczcie od razu, bo po co? Parę głębokich wdechów i spokojne upomnienie "poradzę sobie/ potrafię to zrobić sama" wystarczy. Nie rzucajcie odkurzaczem, nie łamcie miotły, bo będzie to kolejny wydatek.

     Ach te prezenty. Nie jesteśmy jasnowidzami i nie czytamy w myślach. Jeśli nie zależy nam na elemencie zaskoczenia, po prostu pytamy co i kto chce dostać. Ale po co iść na łatwiznę? Istnieją cztery opcje: poradzić się przyjaciół, pobuszować po sklepach, bo "może coś wpadnie mi w oko", poszukać w internecie porad blogerek albo pooglądać filmiki DIY na youtube. Serio, potrafią ze zwykłych rzeczy zrobić coś efektownego- często jest to szybkie w wykonaniu i niedrogie. Wielki plus!
Hm, posprzątaliśmy, zrobiliśmy zakupy.. zapewne też wszystko jest już ugotowane (zresztą, zazwyczaj zajmuje się tym mama lub babcia). Czas na choinkę i ozdabianie domu!
Tu możemy zaszaleć. Postawić na totalny misz-masz albo utrzymać wszystko w jednej kolorystyce, by było elegancko. Może zamiast kupować gotowy stroik warto zrobić coś samemu? Chwila odetchnienia i wykazania dla naszej inwencji twórczej. Ale jeśli mało w nas cierpliwości, lepiej sobie odpuścić, to ma być jeden z przyjemniejszych elementów tej przygody

     I chyba wszystko gotowe, hm? Czas na spotkanie z rodziną, zajadanie się pysznym jedzeniem i bycie dumnym ze swojej ciężkiej pracy. Nie patrzcie na to jak na obóz przetrwania, serio. Całe to zamieszanie ma swój urok, spotkania rodzinne również. Bo co jakby miało tego zabraknąć? Głowa do góry i Merry Christmas!


Pozdrawiam
Sei-chan.
Łamiąc obietnice, które dajemy samemu sobie, samemu sobie przestajemy ufać


Słomiany zapał- jak sobie z nim radzić?
-xxx

Może po prostu wystarczy dotrzymywać danego sobie słowa? Spójrzmy prawdzie w oczy, ten słomiany zapał jest zwyczajnym lenistwem. Może to też po części kwestia nie wierzenia w siebie, ale głównym czynnikiem jest jednak lenistwo.

Czas się ogarnąć. Sama mam z tym problem, każdego dnia. Mówię sobie rano, że zacznę dziś naukę, sprzątnę w końcu ubrania z pufy i odkurzę dywan, bo pełno na nim sierści psa. Ale wiecie co? Dopiero wieczorem uświadamiam sobie, że nic nie zrobiłam i odkładam to na jutro. Błędne koło, aż nadchodzi dzień, gdzie muszę zrobić wszystko na raz i nie mam już czasu dla siebie. Dobija mnie to, denerwuję się, ale co z tego? Obiecuję sobie samej, że więcej nie dopuszczę do takiej sytuacji, a i tak zataczam błędne koło.

To kwestia siły woli i.. chęci. Uwierzcie, nic nie zrobi się samo i nikt też nie zrobi tego za Was. Jednak wiecie co jest w ciągłym odkładaniu czegoś na później najgorsze? Łamiąc obietnice, które dajemy samemu sobie, samemu sobie przestajemy ufać. Ale to już konsekwencja poważniejszych sytuacji.

Dobra, konkrety.
Znajdź motywację. Pomyśl sobie, że kiedy skończysz to opowiadanie, grafikę czy zwykły rysunek, w końcu będziesz miała to z głowy, a zarazem będziesz z siebie dumna. Teraz możesz się tym chwalić przed rodziną, znajomymi czy też internautami. Satysfakcja to też coś, prawda? Więc jeśli masz zamiar zacząć ćwiczyć albo ograniczać słodycze.. zrób to. Przecież to nie jest tortura, a skoro chcesz, będziesz dużo silniejsza psychicznie, kiedy Ci się to uda. Nie będziesz miała próchnicy na zębach i "wałeczków miłości" wylewających się z boków spodni. Do tego przy kolejnej okazji pomyślisz "Skoro udało mi się napisać książkę, to też mi się uda".

Wiadomo, z postanowieniami nie można przesadzać, mam na myśli dojście do wagi 50 kg przy wzroście 170 cm czy rzucenia diety przy byciu chorym na cukrzycę. Ale najzwyczajniej w świecie dążcie do celu swoich postanowień, dzięki którym będziecie tylko lepsi. Serio, warto.


Pozdrawiam
Sei-chan.
"Moda" na diastemę
Witajcie. Dzisiaj zamiast wnętrz taki troszkę felieton. 
Marzeniem większości kobiet są piękne, równe, białe, idealne zęby. 
Natomiast w świecie mody pożądane są zawsze elementy urody, które odbiegają od normy, są nieprzeciętne. Niektórzy uważają je za wielką wadę, którą trzeba koniecznie skorygować. 
Natomiast wielu krytyków mody uważa, że diastema jest czymś wyróżniającym się 
i jest ogromnym plusem dla modelki.
Trudno nie pokusić się o nazwanie diastemy trendem.
 Niektóre aktorki czy modelki wybiły się dzięki tej drobnej wadzie.
 Lara Stone i Georgia May Jagger z dumą "noszą" diastemę.  



Wzorując się na córce Mick'a Jaggera missmariksza stworzyła rockową stylizację
i wykreowała swoją doll na dziewczynę z diastemą.

modelka: missmariksza
top  YoungHollywood / spodnie Limited Edition  / buty YoungHollywood / 
kurtka bBizou / czarka nelly.com / torba HotBuys / bransoleta Wild Candy

Pozdrawiam 
Natalia/mariksza
_______________________ 
Z poprzedniego mojego artykułu 'niezbędnik każdej damy'
z komentarzy wylosowałam
AramintaMona
otrzymujesz wazon z kwiatami
Zgłoś się po odbiór do mojej księgi gości
                                                                                mariksza